Klątwa — Stefan Grabiński
Теми: класика

Початок
W godzinę chuci
Kłoniło się na podwieczerz. Duszny, niesamowity czas. Jesienną, przeźrałą dawno porą było, kiedy już zwiezion zbożny sprzęt, rozprzędło lato babskie kądzielne włosy, pomiotły drzewa…
Tam w dali łęgi, ścierne płanie, ozime uwrocie, sposoczyło słońce… mocne, dziw żarne w tej chwili, pobudne…
Więc rozgorzały zioła, ciekał się niewczesną rują zwierz, schutnieli ludzie…
Zawoniała przynętnie macierzanka, rozwiodły wabne czary dziewanny, uroczniki… rozwarły lubieżnie przęsła skrzypy, wzdęły plemiona modrzeńce…
Cichajcie!… Cyt, cyt, cyt!…
Skleszczyły się w dzikiej rozkoszy stepowe turzyce, splotły lebioda z kostrzewą za bujne, rozwiązłe kędziory…
Pijane szałem, potrute wyślizgły się dzwona…
Торкнись будь-якого слова — переклад з’явиться одразу, а слово ляже в твою добірку разом із реченням.