Podług księgi — Maria Konopnicka
Теми: класика

Початок
I. Podług księgi
Był dzień jesienny, cały złoty i modry od gasnącego słońca i cichej pogody. Około trzeciej po południu przed gmachem więziennym zatrzymał się wóz z kapustą.
— Bra-ma!… — Bra-ma!… — krzyknął przeciągle parobek, siedzący na nim w czerwonym lejbiku i samodziałowym spencerze.
Nikt się jednak z otwieraniem bramy nie kwapił.
— Bra-ma!… — krzyknął znów parobek i zaklął, bo mu się konie kręcić zaczynały.
Chwilę trwała cisza. Nikt bramy nie otwierał.
— Nada głośnieje — przemówił flegmatycznie sołdat, stojący przed budką na warcie.
— Bra-ma!… — wrzasnął parobek z całej swojej siły.
— A prr!… A gdzie!… — dodał, ściągając batem lejcową, która mu się zaplątała w półszorkach. — Ażeby cię!
Zeskoczy…
Торкнись будь-якого слова — переклад з’явиться одразу, а слово ляже в твою добірку разом із реченням.